Risotto (2 osoby)
Składniki:
Masło - 2-3 plastry o grubości ok. 1 cm
Boczek - 4-5 grubszych plastrów (odkroić skórę!)
Cebula - jedna większa wystarczy w zupełności
Czosnek - wg uznania, ale mniej niż 2 ząbki nie ma sensu
Ryż - dwie torebki
Wino białe - 100 ml
Bulion, rosół - 500 ml
Dodatki: parmezan, masło, pesto, sos pomidorowy.
Boczek kroimy w kostkę. To naprawdę nieważne, że niektóre kawałki są większe, a niektóre mniejsze - w żołądku i tak się to
wszystko wyrówna. Cebulę również kroimy w kostkę, podobnie jak przy boczku, wielkość nie ma znaczenia.
Na głęboką (ok. 5cm) rozgrzaną patelnię kładziemy masło. Ile? Ja kładę 2 plastry o grubości mniej więcej 1 cm, ale można i
więcej, a można i mniej. Cebulę trzeba zeszklić, czyli sprawić, że stanie się półprzezroczysta. Za pierwszym razem zapewne
uda się ją nam pięknie przysmażyć, a nawet całkiem spalić. W pierwszym przypadku nie przejmujemy się i przechodzimy do
dalszych zadań, w drugim wyrzucamy cebulę do kosza i zaczynamy od nowa. Jeśli lubimy czosnek - można dodać go razem z
cebulą.
Potem boczek. Mniam. Pachnący, tłuściutki, świeżutki boczek. Mniam-mniam. Są tacy, którzy boczku nie lubią - oczywiście
szanujemy ich i pozwalamy zrobić risotto bez boczku. Można... ale po co? Ale jesli już trzeba, to przyda się trochę więcej
masła na początku. Można też dodać np. sera feta, jakiegoś sera (białego) czosnkowego itd..
Jak już boczek puści tłuszcz, lekko się zarumieni na brzegach (albo przynajmniej nie do końca spali), wrzucamy ryż. Z
patelni wydobędzie się znacznie intensywniejsze skwierczenie - to normalne, prosimy nie regulować odbiorników. Ryż smażymy
ok. 2-3 minut, praktycznie cały czas mieszając. Tak, wiem, to strasznie upierdliwe. Całe 2-3 minuty!!!
Bierzemy do ręki butelkę białego wina. Otwartą. Wypijamy solidny łyk, żeby sprawdzić, czy nie skwaśniało. Nie skwaśniało.
Wypijamy jeszcze jeden łyk, łypiąc kątem oka, czy nikt nas nie widzi. Potem z żalem wlewamy setkę wina na patelnię i
mieszamy. Ryż nie wielbłąd i pić musi, więc po niedługiej chwili wchłonie całe wino i pozostanie tylko wspomnienie (plus
to, co w butelce).
Zalewamy ryż połową bulionu, mieszamy i idziemy zapalić. Jeśli ktoś nie pali, to niech zacznie :-) A jeśli już naprawdę
nie ma na to ochoty, to może w ostateczności odmierzać czas.
Po wypaleniu ok. 1/3 papierosa (wersja dla niepalących - po ok. 2 minutach) mieszamy porządnie i zalewamy pozostałym
bulionem, mieszamy. Wypalamy ostatnią 1/3 papierosa (reszta spaliła się sama) i wracamy zamieszać. Na patelni, oczywiście.
Jak już wszystko wchłonie, jeszcze parę minut podsmażamy mieszając.
Teraz możemy spróbować tego, co wymodziliśmy. Nabieramy troszkę risotto na małą łyżeczkę, dmuchamy (jak ktoś pomyślał o
tym samym, co ja, to jest świnia!) i zjadamy. Jeśli już nam smakuje, to czekamy jeszcze chwilę, coś tam zamieszamy,
pomyślimy chwilę nad smutnym losem wielorybów i... prawie gotowe!
ALE - zawsze można risotto ulepszyć (albo spieprzyć). Tradycyjnie miesza się je z parmezanem, masłem czy jogurtem, ale
możemy dodać np. pesto, przecier pomidorowy czy inne maziste świństwo wg smaku. Tylko dodajemy NA PATELNIĘ i
podsmażamy jeszcze chwilkę, żeby ryż częściowo wchłonął ten dodatek w siebie - nie robimy przecież papki ryżowej z sosem
winiorr, tylko całkiem poważne danie.
Talerz możemy przybrać np. sałatą i pomidorkami koktajlowymi albo posypać siakąś zieleniną, ale smaku potrawy to zbytnio
nie zmieni, więc jeśli gotujemy dla siebie, to nie ma się co męczyć.
Podajemy ciepłe. Znaczy gorące. Ważnym dodatkiem jest mina oznaczająca "och, to nic takiego, nudziło mi się trochę,
więc postanowiłem popichcić". UWAGA!!! Minę przybieramyPO usłyszeniu zachwytów, nigdy przed!
FAQ, czyli upierdliwe pytania
Q: Robiłem dokładnie wg przepisu, ale cebula się zesmażyła, boczek nie puścił tłuszczu, ryż się spalił, a bulion wypił mi
kot... Czemu tak?
A: Jesteś tak kiepskim kucharzem, że lepiej zaproś gości do restauracji - taniej, smaczniej i nie będziesz ich musiał
odwiedzać na OIOM-ie. To jest ŁATWA potrawa, jeśli mi wyszła za pierwszym razem.
Q: Czy ma znaczenie rodzaj boczku?
A: Oczywiście. Musi być taki, jak lubisz :-) Ja używam boczku paczkowanego boczku z Lidla, który ma tę zaletę, że jest już
porkojony w kostkę. Ale podobno najlepszy boczek to ten z Biedronki. Tylko cholernie dużo musi ich zginąć na jedno risotto...
Q: Dlaczego w przepisie nie ma soli???
A: Bo po soli się we łbie... pitoli :-P. A powazniej - sól jest w boczku, jest w bulionie, jest w pesto, w powietrzu, w
komputerze, wszędzie. Poza tym powoduje zaburzenia erekcji u jętki jedniodniówki, a ja dbam o środowisko.
Q: No dobra, ale dlaczego w takim razie nie ma chociaż szafranu???
A: Bo nie miałem, kiedy robiłem risotto po raz pierwszy, a że wyszło bardzo dobre, to szafran olewam. Ty nie musisz. Poza
tym szafran jest drogi.
Q: Znam lepszy przepis na risotto, wychodzi znakomite, na pewno lepsze, niż twoje!
A: Good for you :-)
Q: Ale przecież risotto robi się zupełnie inaczej i pisze "rizotto", ty beznadziejny amatorze!!!
A: Twoja stara! :-)
Risotto